Ktoś kiedyś zapytał: Dlaczego wasze stowarzyszenie nazywa się Maja?
Odpowiedź jest prosta.
MAJA to pszczółka - przyjaciółka, z którą nigdy nie rozstaje się Kasia - nasza podopieczna, nawet gdy śpi.
Ale nie jest. Staramy się brać z Mai przykład. Kochamy nasze dzieci i liczymy na ich miłość.

Jesteśmy pracowici jak pszczółki, ale jeśli trzeba, szczególnie, gdy ktoś chce nas skrzywdzić, potrafimy użądlić.

Szanowni Państwo,

z całego serca dziękuję Państwu za ogromne zaangażowanie w promocję oraz pozyskiwanie głosów na projekt 39. Udało się nam zdobyć najlepszy wynik w Warszawie. Tego chyba nikt z nas nie spodziewał się. Zawsze wierzyłam, że kiedyś i my dostaniemy swoją szansę. Mam nadzieję, że nowa placówka powstanie bez przeszkód i będzie wspaniale służyła pokoleniom osób niepełnosprawnych oraz budowaniu właściwego systemu rehabilitacji i opieki.

Serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję. Ewa Wiśniewska

Apel
Są wśród nas ludzie, którym los dał doświadczenie obce wielu osobom. Zabrał im radosne i smutne doświadczenia lepszej lub gorszej egzystencji zdrowego człowieka. Z pewnością ograniczył wolność, możliwość wyboru drogi życia.

Jacy są ludzie niepełnosprawni intelektualnie z powodu dużych uszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego? Nie jest łatwo ogólnie określić nawet poszczególnych ludzi, cóż dopiero grupę. Dlatego mogę wyrazić tylko subiektywną opinię, chociaż robię to z przekonaniem, iż nie jest to opinia odosobniona.

Są po prostu cudowni. Nie ma w nich fałszu, próżności, nie ulegają niezdrowej konkurencji i walce.
Nigdzie nie spotkałam tyle wdzięczności za najmniejszy dobry gest w kierunku drugiego człowieka, tylu "zdrowych" reakcji na sytuacje miłe i tragiczne, tyle empatii, czułości. Nie wiem, gdzie jest granica świadomości moich najukochańszych podopiecznych z ośrodka "Maja", ale wiem, że w najbardziej podstawowym wymiarze człowieczeństwa są z pewnością wspaniali. Może są więc aniołami, które mają dawać przykład, jak być dobrym, mimo iż nie jest łatwo żyć? Może ich los ma skłonić innych do refleksji nad możliwością pracy na rzecz drugiego człowieka i stawania się lepszym? Może taki jest między innymi sens egzystencji człowieka chorego, który daje innym wzór i szansę na godne życie?

Cóż z tego, że niektórzy niepełnosprawni nie potrafią mówić, że mają zniekształcone ciało, dziwny wyraz twarzy, że są "przykuci" do wózków inwalidzkich, że wymagają obsługi potrzeb fizjologicznych, że krzyczą lub mówią niezbyt poprawnie? Nie szkodzi, że trzeba osoby niepełnosprawne myć, ubierać, wycierać im nos, buzię, czy pupę. Zauważając tego typu potrzeby i pomagając w obsłudze, traktując tę pracę jako coś oczywistego i koniecznego w danej sytuacji oraz miłego, bo skierowanego na dobro drugiego człowieka, przerywamy granicę izolacji od człowieka, który znalazł się w gorszym położeniu niż zdrowa osoba.

Jeżeli ktoś tego nie rozumie, niech nie mówi, że jest humanistą, czy choćby człowiekiem tolerancyjnym. Każdy gest niechęci, odrazy, strachu jest ciosem dla człowieka niepełnosprawnego i jego rodziny. Współczucie jest również gestem złym ponieważ będąc skazanym całe życie na kalectwo, człowiek potrzebuje konkretnej pomocy pozwalającej przetrwać w godnych warunkach, nie pustych słów, które jedynie uświadamiają jego gorszą sytuację i poniżają. Spróbujmy zrozumieć, czego oczekuje drugi człowiek, jeszcze zanim poprosi o pomoc, jeśli w ogóle o nią poprosi. Czasami prośba jest koniecznością. Zastanówmy się, czego oczekiwalibyśmy od innych będąc osobą niepełnosprawną: W wymiarze globalnym - od państwa, prawa i w wymiarze indywidualnym - od drugiego człowieka, w sensie psychofizycznym, fizycznym, społecznym czy ekonomicznym.

Prośba o pomoc - przeczytaj!


Nie jest mi łatwo prosić o pomoc, chociaż z racji pełnionych, świadomie podjętych zadań w Stowarzyszeniu Rodzin i Przyjaciół Osób Głęboko Upośledzonych "Maja", proszę o nią często - z różnym skutkiem. Proszenie o pomoc nie jest rolą wdzięczną, wiedzą o tym osoby, które starając się pomóc innym, doświadczyły "trudnej nauki bytu".

Osoby znacznie niepełnosprawne intelektualnie nie są w stanie same sobie pomóc, całkowicie zależą od ludzi zdrowych, wymagają też stałej pomocy swoich rodziców, którzy często z racji opieki nad dzieckiem, są skazani na pokonywanie o wiele większych trudności opiekuńczych i finansowych niż inni. Matki dzieci głęboko niepełnosprawnych często nie mogą podjąć pracy zawodowej z racji wieloletniej opieki nad dzieckiem - trwającej przez całe życie.

Rodzicom dzieci niepełnosprawnych, a przede wszystkim samym dzieciom, które - jak wspomniałam, są aniołami dobra, należy pomagać.

Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Głęboko Upośledzonych "Maja" powstało na warszawskim Ursynowie w 1998 roku. Działa szczególnie na rzecz osób, które z racji znacznych ograniczeń niepełnosprawnością, były przez wiele lat izolowane w domach.

Wyróżnieniem dla Stowarzyszenia jest możliwość współpracy z wieloma instytucjami publicznymi.

Dzięki współpracy członków Stowarzyszenia, determinacji rodziców osób niepełnosprawnych, wydatnej pomocy samorządu lokalnego, w piwnicach bloku przy ulicy Meander 18 w Warszawie, został otwarty ośrodek terapeutyczno - rehabilitacyjny dla dwudziestu pięciu osób upośledzonych intelektualnie w znacznym stopniu. W placówce odbywają się zajęcia z zakresu rehabilitacji ruchowej, terapii pedagogicznej, psychologicznej, muzycznej, plastycznej, ogólnego usprawniania, rozwoju komunikacji werbalnej i pozawerbalnej. Oprócz zajęć stacjonarnych organizujemy wyjścia i wycieczki w tzw. szerszy świat społeczny, co ma służyć rozwojowi poznawczemu naszych podopiecznych. Wyjścia i wycieczki służą również eliminowaniu zamknięcia we własnym gronie, nie chcemy izolować się tylko we naszym środowisku, ale być obecnym w całym społeczeństwie.

Ośrodek jest swoistym oknem na świat dla młodzieży, która dotąd "żyła w czterech ścianach swoich lęków". Dzięki placówce dzieci mogą przebywać w gronie znajomych, przyjaciół. Staramy się tworzyć tu dobrą atmosferę pracy, aby młodzież czuła się bezpiecznie. Rodzice włączają się w organizację i obsługę wycieczek, uroczystości, zajęć, sami sprzątają ośrodek. Nasze plany terapeutyczne są znacznie szersze niż, niestety - możliwości realizacji, ze względu na brak finansów.

Zamierzeniem Stowarzyszenia jest stworzenie domu, w którym osoby z niepełnosprawnością intelektualną mogłyby mieszkać. Marzymy, aby były one otoczone miłością, zrozumieniem i fachową opieką, kiedy zabraknie opieki rodzicielskiej. Chcielibyśmy, aby w tym momencie nie opuszczały lokalnego środowiska i przyjaciół oraz nie były skazane na niepewny byt.

Szczególnie prosimy ośrodki finansowe potrzebne do realizacji tego celu, jak również do prowadzenia bieżącej działalności.

Placówka potrzebuje również pomocy w zorganizowaniu bezpłatnego lub taniego autokaru do przewozu dzieci na wycieczki, sprzętów rehabilitacyjnych, materiałów plastycznych a także materiałów dydaktyktycznych z zakresu edukacji wczesnoszkolnej.
Zależy nam również na współpracy z młodzieżą szkolną i studentami, którzy mogliby chociaż niewielką część swojego czasu poświęcić pracy wolontaryjnej - na rzecz ośrodka i Stowarzyszenia.

Wierzymy, iż nasz apel nie pozostanie bez odpowiedzi ludzi dobrej woli.


Z poważaniem.
W imieniu Stowarzyszenia Rodzin i Przyjaciół Osób Głęboko Upośledzonych "Maja"
Ewa Wiśniewska

Nasz ADRES:
Stowarzyszenie Rodzin i Przyjaciół Osób Głęboko Upośledzonych "Maja"
Ul. Na Uboczu 4 m. 45
02 - 791 Warszawa


Nasze KONTO:
PKO Bank Polski S.A.
93 - 1020 - 1169 - 0000 - 8102 - 0065 - 1265
 



© 2011 Stowarzyszenie "maja"
odwiedzających: 281498